Okiem etnografa

Dr Iwona Zawidzka (Muzeum w Bochni)

Odzyskane ze szklanych płyt zdjęcia Czesława Wyrwy, fotografa z Nowego Wiśnicza, tworzą zbiór różnorodny. Są to pamiątki ważnych uroczystości rodzinnych, jak wesele, chrzest czy pogrzeb, portrety osób i całych rodzin, a nawet zapis faktów historycznych. Na podstawie dających się dostrzec przesłanek, zawartych w samych fotografiach (np. widoczna na pamiątkowym obrazku data przystąpienia do I Komunii Świętej, zidentyfikowana osoba, jak ks. Kazimierz Soja i ks. Jan Wolanin, rodzaj munduru) można ustalić, iż pochodzą one w większości z połowy XX wieku, a także z lat trochę wcześniejszych. Pokazują świat statyczny, bez chaosu i zaskoczeń, bowiem prawie wszystkie są fotografiami pozowanymi. Zachwycają i wzruszają, jednak to, co w nich jest najważniejsze, to fakt bycia dokumentem zmian zachodzących w otaczającym nas świecie i to zmian permanentnych: widocznych zarówno w porównaniu ze współczesnością, jak i w porównaniu z kulturą tradycyjną, opisaną chociażby przez Jana Świętka czy innych obserwatorów z przeszłości. Dają również wgląd w gusty i poczucie estetyki uczestników utrwalonego zdjęciami świata.

Zmianę bardzo łatwo zaobserwować w ubiorze sfotografowanych osób. Jeszcze w końcu XIX w. w okolicznych wsiach noszony był strój ludowy, choć już nawet wtedy modyfikowany. W czasie ślubu lub wielkich uroczystości dziewczęta znad Raby nosiły białe muślinowe spódnice, zwane fartuchami. Z czasem samodziałowe płótna ustąpiły miejsca
barwnym jaskrawym spódnicom, chustom i zapaskom, szytym nie z solidnych lnianych i konopnych materiałów, tkanych własnoręcznie, lecz z nabywanych na jarmarkach tkanin maszynowych, tańszych, ale i mniej trwałych. Na omawianych zdjęciach strój krakowski występuje z rzadka i jawi się już raczej jako strój okazjonalny, ozdobny. O tym szczególnym,
uroczystym, niecodziennym charakterze stroju ludowego świadczy banderia, zapewne witająca biskupa, tworzona przez młodych mężczyzn w sukmanach i rogatywkach z pawimi piórami. U wielu starszych kobiet widać przywiązanie do dawnego sposobu ubierania się: mają na sobie chustki nakrywające głowy lub osłaniające ramiona, mają zapaski, bluzki o dawnym kroju, a na jednej z weselnych fotografii widoczna jest kobieta z charakterystycznym nakryciem głowy, typowym dla okolic Cieszyna i Bielska. Pojawiają się również modne w okresie międzywojennym, chociażby w Łąkcie Dolnej, serdaki zwane „figarko”.

Państwo młodzi natomiast mają na sobie strój miejski – królują białe suknie, welony oraz garnitury; zdarzają się u kobiet również stroje codzienne dopełnione welonem. Krój odzieży odbiega od naszych standardów, co szczególnie widać w sukniach ślubnych, zasłaniających dekolt i z długimi rękawami, nawet w porze letniej.

Niegdyś za niezbędny dodatek do stroju kobiecego uważano korale. Korale naturalne były bardzo kosztowne i nie każda kobieta mogła sobie na nie pozwolić, zadowalano się więc ich imitacją. Na zdjęciach korale pojawiają się stosunkowo często, jednak jest to już czas, kiedy były to ozdoby wykonywane z innego, tańszego surowca, który z kolei pozwalał na większą różnorodność i formy, i kolorystyki.

Ciekawym elementem stroju, który wyszedł z użycia około połowy XX wieku, a widoczny jest na jednej z fotografii weselnych jest mufka. Przypominająca formą tunel, szyta z futra lub ciepłej tkaniny, miała zabezpieczać przed zmarznięciem dłonie.

Na niektórych ślubnych fotografiach widać połyskujące na palcach „młodych” złote obrączki. W tym okresie złota obrączka była już popularnym atrybutem zaślubin, choć jeszcze pół wieku wcześniej nie było to oczywiste. W dawnej kulturze wiejskiej jako znak zawarcia małżeństwa używano wianuszków kwiatowych, rucianych, obrączek z gałązek jabłoni lub ze słomy. W kilku polskich regionach etnograficznych, m.in. w okolicach Krakowa, używano pierścionków, wykonywanych np. przez miejscowych kowali. Tak było jeszcze w końcu XIX wieku, chociażby w pobliskim Zaborowie.

Na prezentowanych zdjęciach elementem wręcz wszechobecnym jest zieleń i to nie tylko z powodu plenerowego charakteru ujęć. Uznawana w tradycyjnej kulturze za symbol życia, była ozdobą szczególnych uroczystości (girlandy plecione na przyjazd biskupa), a także odzieży: dzieci pierwszokomunijnych, nowożeńców oraz męskiej części weselników – starostów i drużbów, których można było odróżnić dzięki przestrzeganemu w wielu środowiskach zwyczajowi przypinania mirtowej ozdoby do marynarek kawalerów z lewej, a mężów i ojców z prawej strony.

Warto zwrócić uwagę na ślubne bukiety – na ogół okazałe, a zarazem bardzo różnorodne, pozwalające z dużą dozą prawdopodobieństwa określić porę roku, w jakiej odbywało się wesele, bowiem zazwyczaj były to kwiaty sezonowe, rosnące w ogródku: narcyzy, konwalie, bez, jaśmin, lilie, astry, a także róże; te ostatnie występują również w zimowej scenerii. Bez oporów korzystano także z kwiatów, które z czasem, jak kalie czy chryzantemy, nabrały żałobnego charakteru.

Ważnym elementem wesela jest muzyka. Dzięki zapraszaniu muzykantów do wspólnego zdjęcia razem z weselnikami, można poznać skład grywających zespołów. Dawniej kapelę tworzyły skrzypce (pryma i sekund), basy, klarnet i trąbka. Na zdjęciach widać te tradycyjne
instrumenty, choć często w towarzystwie bardziej modnych, jak heligonka, akordeon, saksofon, bęben. Jednak zawsze była to muzyka „żywa” – czasy didżejów jeszcze nie nadeszły.

Prawie wszystkie prezentowane fotografie wykonane zostały w plenerze. Niestety tylko nieliczne udaje się zlokalizować w sposób pewny. Są to zdjęcia dzieci trzymających pamiątki I Komunii Świętej, na których można odczytać nazwę parafii (Nowy Wiśnicz i Stary Wiśnicz). Liczne drewniane domy o konstrukcji zrębowej, dachy kryte słomą, choć również i dachówką, drewniane budynki gospodarcze, wyplatane stodoły i płoty, wolnostojąca piwnica, a nawet stogi siana, świadczą o wiejskim charakterze utrwalonych pejzaży. Obecne są sprzęty rolnicze, którym można już przypisać muzealny charakter, pojazdy, takie jak konny wóz z kołami bez opon, stojący w wozowni (ówczesny garaż) oraz rower – co ciekawe – z tablicą rejestracyjną, co zapewne świadczy zarówno o małej ilości tego typu pojazdów, jak i o ich ogromnym znaczeniu dla właścicieli.

Duża ilość zdjęć to portrety rodzin: małżonkowie, rodzice otoczeni dziećmi oraz rodzinami swych córek i synów. Przypięte do klap męskich marynarek bukieciki pokazują, że skorzystano z obecności swojej i fotografa na weselu, aby zrobić to wyjątkowe zdjęcie. Ale bywały także inne okoliczności gromadzące rodzinę, na przykład jubileusze lub święta patronów parafii. O tej okoliczności świadczą różańce z ciasta, zwyczajowo nabywane na odpustowych straganach.

Bardzo nieliczne fotografie przedstawiają wnętrza domów, a szkoda, bo można by dowiedzieć się więcej o wystroju mieszkań. Jedno ze zdjęć pokazuje – niestety niewyraźnie i tylko cząstkowo – wiszące na ścianie, po obu stronach wejścia, obrazy Serce Pana Jezusa i Serce Maryi, świadczące o żywości tego kultu w rodzinie. Kolejny obrazek upiększony został wyciętą z papieru i naklejoną na szybie bordiurą, biegnącą równolegle do ramy. Tego typu ozdoby były popularne w naszych okolicach.

Kolejną kategorią zdjęć wykonywanych we wnętrzu są fotografie zmarłych. Był to czas, kiedy na ogół umierano w domu, tam przygotowywano zmarłego do pogrzebu, modląc się przy zwłokach. Szczególnie poruszają zdjęcia zmarłych dzieci – w bieli, okolone zielenią,
otoczone starszym rodzeństwem, wyposażone na ostatnią drogę w święte obrazki. Te dawano niekiedy także dorosłym, obok różańca lub książeczki. Ma ją młoda kobieta, a nie posiada starsza – czy dawano je tylko umiejącym czytać? Na jakiej stronie otwierano modlitewnik?
Dwie fotografie pokazują strój żałobny: noszony podczas pogrzebu przez bliskich zmarłego (niezmącona czerń ubiorów kobiecych, w tym nakryć głowy z woalką) oraz atrybut żałoby „lżejszej” (czarna opaska na rękawie).

Przyglądając się zdjęciom Czesława Wyrwy nie sposób nie zwrócić uwagi na techniczną stronę ich powstawania. Pracownią nie było specjalne pomieszczenie, lecz atelier tworzone ad hoc poprzez zawieszenie płótna lub kapy jako tło dla fotografowanych czy też położenie dywanu na ziemi. Wykorzystywano te same rekwizyty, jak stoliczek, zabawki, sztuczny bukiet, pojawiające się na wielu zdjęciach. Można się także dopatrzyć bardzo prostej
technologii powielania, poprzez mocowanie zdjęcia na ścianie (gwoździem, pineską itp.) i sfotografowanie go. Warsztat niewyszukany, ale zapewne spełniający ówczesne oczekiwania.

Portretowanymi przez wiśnickiego fotografa byli także Żydzi. Są to zdjęcia z czasów okupacji, wykonane po grudniu 1939 roku. Wtedy bowiem niemieckie władze okupacyjne nakazały żydowskim mieszkańcom Generalnej Guberni noszenie na prawym ramieniu, odróżniających ich od reszty społeczności, opasek z Gwiazdą Dawida. Jeden ze sfotografowanych Żydów był członkiem Judischerordungsdienst, czyli Policji Żydowskiej. Zdjęcie daje możliwość poznania detali munduru i, co równie ważne, uświadomienia sobie obecności tej formacji w Wiśniczu.

Ponad tysiąc fotografii odzyskanych ze szklanych płyt budzi nostalgię za światem, który przeminął. Jednak, gdy przyjrzeć się zdjęciom uważniej, można dostrzec cienie tamtego świata, a w szczególności niedostatek: skromna odzież, brak obuwia u niektórych dzieci nawet na weselu, to samo ubranie u różnych fotografowanych osób, buty nieprzystające do kreacji, „błotnisty” parkiet… Dobrze, że świat się zmienia, dobrze, że zmiany są tak wzruszająco i zachwycająco dokumentowane.

Muzeum im. Stanisława Fischera w Bochni